po tamtej stronie...

Po co zmarłym pomoc?

Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: "Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba." (KKK 1030)

W drodze do świętości...

obrazek Krótko mówiąc w Czyśćcu dusza dojrzewa do wymaganej świętości. Bowiem nic niedoskonałęgo przed Bogiem stanąć nie może. Tą świętość można zdobyć już na ziemi. Kto jednak nie zadbał o to w życiu doczesnym, a żył w przyjaźni z Bogiem, swoje zaległości musi odrobić w Czyśćcu. W ten sposób, choć człowiek osiąga w końcu Zbawienie, sprawiedliwość zostaje wyrównana, a każdy grzech odpokutowany. Postęp duchowy w Czyśćcu dokonuje się przez ujrzenie siebie w świetle prawdy Bożej - zrozumienie wszystkich swoich win oraz poznanie ich konsekwencji dla siebie i innych ludzi. Przyjęcie prawdy o sobie powoduje ogromne cierpienia duchowe, które są tak naprawdę głębokim żalem za swoje grzechy. Oczyszczanie może trwać bardzo długo, a cierpienie jest tym większe, im więcej w człowieku było za życia miłości do siebie samego. Jednak ci, którzy za życia zgromadzili sobie potrzebne łaski (np. poprzez sakramenty, udział we Mszach św., czy Eucharystię), mogą uzyskać w Czyśćcu wielką pomoc i szybko osiągnąć Znawienie. Jednak z chwilą śmierci kończy się czas miłosierdzia i zbierania zasług. Po śmierci nastaje czas sprawiedliwości, a dusza nic już dla siebie sama zrobić nie może. Pomoc duszom pokutującym mogą nieść za to ludzie żyjący, którzy nadal mogą zbierać potrzebne łaski i ofiarowywać je za zmarłych. To dlatego nasza pomoc jest tak bardzo potrzebna.

Ukazujące się dusze czyśćcowe tak oto skarżyły się mistyczce Zofii Nosek:

Zofia Nosek i dusza czyśćcowa

obrazek "Wiesz, oni noszą na mój grób kwiaty, ciągle kładą mi kwiaty, a one są mi niepotrzebne. Jakie to przykre, oni nie modlą się. Jak żałuję, że tak wychowałam moje dzieci. Jaka straszna tragedia, że byłam nowoczesną matką. Nie wlałam do ich dusz pojęcia o duszy, która żyje poza grobem. Naprawdę, mówię ci, żyję i męczę się. Ach, jest nas bardzo dużo nieszczęśliwych dusz, o których nikt nie pamięta. Źle wychowaliśmy swoje dzieci, bardzo źle. To myśmy oddalali je od modlitwy, od pokuty, od religii. To my, a dziś cierpimy. Oni przynoszą nam kwiaty, chorągiewki, a Mszy świętej za dusze nie składają przed Bogiem. Cierpię za to, że należałam do tych - tam! Jakże żałuję, jakże bardzo żałuję teraz! Nie chodziłam do kościoła, mówiłam, żę brak mi czasu, sama siebie tak usprawiedliwiałam"(...) Brak mi dziś tych zasług. Bądź dobra, ofiaruj choć jedną Mszę świętą za mnie. jesteś codziennie na Mszy świętej, ofiaruj. To ciężki grzech opuszczać Mszę świętą. Dużo jest takich, jak ja, oj, dużo! Módl się za nami. Te dusze, za które się modlisz, są już wysoko, a ja jeszcze tak cierpię."

Valid HTML 4.01 Transitional